niedziela, 11 października 2015

Wspomnień czar...




Często bierze mnie na sentymenty i przeglądanie starych zdjęć... Myślę wtedy, że fajnie było by je gdzieś umieścić, pokazać... ale nie mam zamiaru zasypywać zdjęciami swojego profilu na Facebooku. No ok, niby każdy może tam publikować co chce i ile chce, ale przecież ja do tego celu mam to miejsce w sieci :)
Tak, więc ostatnio przeglądając dysk ze zdjęciami trafiłam na te gdy Zona miała zaledwie 2-4 m-ce.
Ach.. jaka ona była mała i nawet na rękach ją nosiłam... Gdy teraz na nią patrze jak leży obok mnie to aż ciężko uwierzyć, że w ciągu roku stała się takim dużym wilkiem :)
Zona jest z nami od momentu jak skończyła 8 tygodni, jechaliśmy po nią ponad 300 km w jedną stronę. Muszę przyznać, że dla obojga nas wyprawa po Zonę była dość emocjonująca. W końcu już wieczorem mieliśmy mieć w domu nowego członka rodziny.
Dlaczego akurat taka rasa psa to już pisałam wcześniej tutaj -> [Link]
Szczerze to wcale nie spodziewaliśmy się, że będziemy mieli psiaka tak szybko. Ale zacznę bardziej od początku. 
Gdy znalazłam w internecie Hodowlę Herbu Czarny Wilk, urzekły nas te psy. Systematycznie zaglądaliśmy do nich na stronę, przeglądaliśmy zdjęcia, aż nagle zapadła decyzja, piszemy i zapytamy. Dowiedzieliśmy się, że urodził się miot Z, ale wszystkie suczki z miotu są już zarezerwowane - a nam zależało na suczce. No cóż, widocznie nie jest nam psiak teraz pisany...poczekamy na kolejne czarne wilczki.
Był weekendowy poranek, nagle dzwoni telefon - Magda z Hodowli Herbu Czarny Wilk! Powiedziała, że "zwolniła" się jedna czarna suczka, Państwo którzy mieli ją wziąć z powodów osobistych musieli zrezygnować, czy jesteśmy zainteresowani? To był dla nas szok... ale odpowiedź była jak najbardziej pozytywna.
Tak, więc 2 tygodnie później tj w sobotę 13 września 2014 roku pojechaliśmy po naszą Zonę.
Cudownie było zobaczyć na miejscu tyle czarnych małych kulek i ich wspaniałą matkę Karerę. Została nam również pokazana Zona..taka mała czarna puchata kulka.
Droga z Zoną minęła nam bardzo spokojnie, w sumie całą przespała u mnie na kolanach już wtedy wiedziałam, że to będzie psiak lubiący jazdę autem ;)
Początki w nowym domu spędzała zawsze z kimś z nas, ale jak to mogło wyglądać u szczeniaka?
Zabawa, zabawa - nagle pies śpi...za chwilę zaś zabawa i zaś śpi...O tak Zona potrafiła zasypiać wszędzie i w każdej chwili...na chwilę...
Pamiętam też mniej przyjemne dla nas chwile a mianowicie, wychodzenie z nią ciągle, ale to ciągle na dwór, bo cały czas sikała...najgorzej było w nocy - wychodzenie co 2h dosłownie.
Ale co nas nie zabije to nas wzmocni :)
Dopiero po pewnym czasie Zona zaczęła zostawać sama - na początku w cale się jej to nie podobało, ale po włączeniu radia się uspakajała i lepiej potrafiła znieść samotność.

Spacerowanie z Zoną w tym wieku też nie należało do rewelacji...przeszła parę kroków i siadała, zaś przeszła i siadała...a czy pójdzie dalej to nigdy nie było pewne.
Także, często spacer kończył się niesieniem maleństwa do domu, bo przecież była taka zmęczona, że nie dala rady nigdzie iść.


A w innych momentach wulkan energii nie do zatrzymania.


Zona nie była szczeniaczkiem takim do przytulania, no może dla obcych tak, ale nie dla nas... Często odnosiłam wrażenie, że my to byliśmy tylko do zabawy i wbijania tych jej ostrych jak igiełki ząbków w nasze ręce. Najsłodsza to była jak spała lub była bardzo zmęczona :P .

Przyznam, że jak była malutka to marzyłam by mieć przy sobie już tego dużego wilka, który będzie z nami jeździć w góry, nad morze, chodzić na różne wyprawy...no i co... doczekałam się ;) Ale i tak wracam do chwil gdy była malutkim szczeniaczkiem, ponieważ każdy etap w życiu ma swoje niezapomniane momenty, które tak szybko przemijają. Dlatego najważniejsze, żeby cieszyć się daną chwilą i dobrze ją zapamiętać ( a jak nie to zawsze macie zdjęcia ;) ).

Podsumowując swoje wywody mogę śmiało stwierdzić, że Zona była nam przeznaczona!
Jako szczeniak była bardzo kreatywną rozrabiarą, ale z ogromną nutą słodyczy i pomimo, że jak zostawała sama w domu, to dziwnym trafem jej posłania do spania, kocyki, kołdry, miski, zabawki w niezliczonej już ilości, a nawet MOJE BUTY ( :( ) zawsze wybuchały!!  I  po powrocie do domu widzieliśmy tylko skrawki porozrzucane po całym przedpokoju. Ale czy to ważne...nie no, zdarza się prawda?
Najważniejsze jest to, że wprowadziła do naszego domu dużo uśmiechu i pozytywnej energii :) .

8 komentarzy:

  1. Takie wspomnienia są najlepsze. Świetna ta mała kuleczka ;)
    Sama jak wracam pamięcią do czasów szczenięctwa to mi się łezka w oku kręci. Wspaniały czas, ale dobrze że minął, bo ileż można rozrabiać.
    Czasami mi się właśnie marzy czarny OS, ale czy faktycznie na niego się zdecyduję, tego to nie wiem. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarny OS to nasz wymarzony pies nie będę tego ukrywać :) A co do szczeniaków to je uwielbiam ale zgadzam się z Tobą- ileż można być dzieckiem ;)
      Dorosły psiak to dopiero jest wspaniały czas i pełno wyzwań ;)
      Pozdrawiamy! :)

      Usuń
  2. Ale piękności! Bardzo dobrze zamieszczać zdjęcia dla siebie w sieci (teraz bardzo rzadko, mało kto tworzy albumy, a przeglądanie miliona zdjęć na komputerze to nie to samo co w albumach) są na konkretnej stronie, wybrane nie zginą :) A i innym przysporzy radości widok puchatej czarnej kulki - sam miód :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie czekałam na taki wpis od Was, bo byłam ciekawa, na ile Zona była podobna do Lena w swojej kulkowatości :D W tej chwili mam te same marzenia "niech już będzie wilkiem, takim dużym i żeby można było jeździć i chodzić długo i wszystkoooo", ale pewnie będę tęsknić do czasu, gdy był dzieciakiem, bo jak zauważyliście, każdy etap ma swój urok :)
    Faktycznie była Wam przeznaczona... u mnie jedyne, co może wskazywać na przeznaczenie to to, że ja mam na imię Kamila, a Len z hodowli... Escamillo, jak wiecie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli jest u Ciebie to znaczy, że był Ci przeznaczony! :)
      I korzystajcie z tych chwil gdy jest takim maleństwem bo będą chwile gdy będziesz to wspominać :)
      Dorosła psina to jest niesamowity czas! Ale wszystko przed Wami i to jest najlepsze :)
      Ja w sumie z dnia na dzień coraz bardziej zakochuje się w Zonie i teraz gdy robi się coraz mądrzejsza, doroślejsza to ta wieź mam wrażenie że się umacnia, a najbardziej jak razem pracujecie poprzez zabawę :)

      Usuń
  4. Niesamowity słodziak :) Ja właśnie też przymierzam się do takiego wpisu, aby powspominać czasy szczenięctwa. Tak samo jak Ty nie mogłam się doczekać, gdy Bona dorośnie, a teraz, gdy oglądam zdjęcia, tęsknie czasami za tym, gdy była malutka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to czekam na taki wpis u Was! :)
      Z chęcią zobaczę zdjęcia młodej Bony :)

      Usuń