niedziela, 6 września 2015

Poradnik - PIES i MORZE - samochodem!

Pierwsze. Zacznę od tego, że do napisania tego posta zostałam natchniona ogromną liczbą maili, które dostałam (dokładnie dwa :) ) z pytaniami "a jak, gdzie, którędy...?" . Postanowiłam, zamiast kolejny raz się rozpisywać w prywatnej wiadomości, opisać tutaj swoje "doświadczenie".
Niestety nie będzie to poradnik na każdą porę roku gdyż moje doświadczenie opiera się o miesiąc maj. W maju pogoda jest zmienna, ale na mrozy nie mamy co liczyć a upałów też nie ma się co spodziewać. Maj w Świnoujściu to jeszcze nie sezon. Wiele punktów gastronomicznych jest jeszcze zamkniętych więc daruję sobie wskazywanie konkretnych - to temat na innego posta :)
W poście tym nie będę się rozpisywać jak karmić psa, jak poić i że trzeba mieć zawsze dla niego wodę, nie będę też opisywać w co zapiąć psa na spacer, gdyż to trzeba wiedzieć na co dzień a nie tylko podczas wycieczek.


Więc tak, od czego zacząć? Aby wybrać się nad morze trzeba przede wszystkim tego chcieć! Bo jak nie chcesz to nic nie wyjdzie. A jak już chcesz to "dla chcącego nic trudnego"!

600. To jest właśnie liczba kilometrów jaką trzeba pokonać samochodem na trasie Kędzierzyn-Koźle - Świnoujście. Prawie jak do Pragi, Warszawy czy Berlina tam i z powrotem! Chociaż Praga i Berlin to już inne państwo, a to jak wiadomo już "za daleko, lepiej jechać nad morze!" (żart :) ).
Jak tam dotrzeć? Nawigacja? Owszem. Tylko rozważnie! Pierwsze co musicie zrobić to (jeśli nie macie takiej opcji w swojej nawigacji) wpisać zapytanie o trasę w jakiejś internetowej wyszukiwarce, która gromadzi na bieżąco dane dot. ruchu. Google maps nie polecam, tomtom internetowy też kiepsko, u mnie najlepiej się sprawdza naviexpert [LINK]. Wpisuję trasę i wiem wszystko co, gdzie i na jakim odcinku jest zablokowane. Następnie wpisuję trasę w tomtoma (którego nie mam online) i ustawiam mu trasę zgodnie z punktami z naviexpert. Proste? Niezbyt? Ale za to wiele nerwów z trasy zabiera. Warto! Dodam, że to samo oczywiście możecie zrobić na swojej mapie papierowej :) Sprawdzajcie trasę przed podróżą - choćby ze względu na psa. Zaoszczędźmy mu korków!
Planując trasę warto zwrócić uwagę na prom, dzięki któremu dostajemy się do Świnoujścia od strony polskiej. Jeżeli nie chcemy czekać 90min w korku to należy zastanowić się nad dołożeniem drogi i wjechać od strony Niemiec pomijając drogę morską. My wybraliśmy prom - 90min drogi nie nasze :)
Jak już wjedziecie na prom to nie opuszczacie pojazdu i te kilka minut można wytrzymać bez problemu. Po documowaniu udajecie się do miejsca docelowego. Uważajcie na parkingi! Wiele parkingów w Świnoujściu jest płatnych! Na poboczach także stawać nie wolno. Po co nam stres.

A teraz do rzeczy. Żeby pokonać dystans tych 600km musimy posiadać:
a) zdrowego psiaka!! jeśli coś dolega naszemu czworonogowi od razu sobie odpuśćmy, gdyż to zwykła dla niego katorga! Nie spełniajmy swoich zachcianek kosztem naszego zwierzaka!!
b) auto z miejscem dla Ciebie (być może też dla drugiej połowy - czyt. kierowca :) - jak w moim przypadku) i dla Twojego psa. My zagospodarowaliśmy całą tylną kanapę naszego starego, dwudrzwiowego hatchbacka tylko dla Zony. Między siedzenia przednie a tylne upchnęliśmy jej zabawki.
c) Aby psiak się czuł w aucie w miarę komfortowo zakupiliśmy specjalnie do tych potrzeb "super, extra" matę nie gdzie indziej jak ... w Biedronce. Tak - tam. Niespełna 30 zł - bez promocji. Mata już w sklepie wydała nam się solidniejsza niż niejedne "markowe" produkty. Sprawdza się IDEALNIE. Materiał jest bardzo odporny na wszelkie przetarcia i bardzo łatwo się czyści. Mata jest rozpinana, posiada kieszonki i zapięcia na zagłówki. Bardzo praktyczna. Tu możecie zerknąć jak inne psiaki się na tej macie czują [LINK].

d) Następnie aby słońce nam Zony zbytnio nie opaliło (jeszcze by nam wypłowiała :P ) zakupiliśmy także w jakimś tańszym sklepie "zasłonki" na przylepce do szyb bocznych. Także trzymają do dziś. 3 zł a komfort wyższy.
e) Ostatnią rzeczą w samochodzie niezbędną to pas dla psa. Dzięki, któremu zapinamy naszego pupila jak normalnymi pasami w aucie. Warto w tym miejscu nadmienić, iż do takiego pasa najlepszym rozwiązaniem są SZELKI a nie obroża czy nie daj Boże kolczatka! Pamiętajmy, że pies w naszym aucie nie ma wyprofilowanego siedzenia pod jego tyłek i nie siedzi sobie wygodnie, ciągle się porusza i przemieszcza. Zapięcie ma służyć jego bezpieczeństwu ale nie ma w drastyczny sposób ograniczać jego swobody ruchu. Przy zakupie pasa musicie niestety patrzeć na jego wytrzymałość. Nasz okazał się za słaby :) W drodze powrotnej do domu Zona z nudów pas przegryzła...
Powyższe jest zestawem niezbędnym do wycieczek poza miejsce zamieszkania - nie tylko nad morze.

Jak już mamy chęć i mamy czym jechać (mamy za co, mamy z kim itd. ) to należy się zaopatrzyć w różne informacje!
- O samej miejscowości [LINK], gdzie nam wolno z pieskiem wejść a gdzie nie i o plażach dostępnych dla psów [LINK] (pamiętajmy, że na ogólnodostępne plaże nie możemy od tak wchodzić z pupilami od 1 czerwca do 30 września).
- O warunkach jakie musimy spełniać chodząc z psem na spacery (kaganiec, smycz) - podpowiem od razu, iż w Świnoujściu reguluje to uchwała [LINK] o utrzymaniu porządku uchwalona przez miejscowych radnych. Mówi ona tak jak większość takich ustaw o tym, iż powinniśmy sprawować kontrolę nad psem (dlatego też my mieliśmy jak już to mieli kaganiec w plecaku).
- Prócz tego, że musimy wiedzieć gdzie mamy nocleg i gdzie są nasze bankomaty :) musimy zaznaczyć na mapie (i spisać numery telefonów) lokalizacje i godziny przyjęć miejscowych WETERYNARZY (przezorny zawsze ubezpieczony)!
- Szukając noclegu upewnijmy się, że "na pewno można przyjechać z psem takim jak nasz" (chodzi najczęściej o wielkość). Często gęsto informacje na stronach ośrodków są mylne. Miejmy świadomość, że ludzie przywiązują ogromną uwagę do tego czy to York czy Wodołaz. Dla mnie pies to pies :P Psoci i jeden i drugi. ZA JEDNYM I DRUGIM MUSISZ POSPRZĄTAĆ!!
- Myśląc o miejscowej wycieczce do Niemiec sprawmy naszemu psu PASZPORT - tak, to nie ściema! Psiak mający chip, będący pod nadzorem weterynarza, szczepiony itd. powinien w sumie mieć też paszport. A nuż się przyda. Do tego najlepiej też zarejestrować jego indywidualny numer chipa w europejskiej bazie danych [LINK] (o tym oczywiście musicie poczytać, przeanalizować za i przeciw a dopiero później podawać wszelkie dane! nie róbcie nic na ślepo!)
Ok, wiedząc gdzie mamy się leczyć w razie "W", wiedząc gdzie możemy się kąpać, wiedząc jak mamy się poruszać z psiakiem, możemy się spakować i wyruszyć w drogę.

Chociaż wakacje już za nami (no chyba, że ktoś jest studentem ;) ) to pomimo tego może komuś kilka naszych rad się przyda :)

Pozdrawiamy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz